Janusz St. Andrasz - Galicyjski tygiel narodowościowy - Runge i rodziny z nimi spokrewnione - część 1

Filtruj

Znajdź archiwalia
Data16.08.2019

GALICYJSKI TYGIEL NARODOWOŚCIOWY

Do niedawna byłem przekonany, że jedyną niepolską krwią płynącą w moich żyłach jest ta węgierska, pochodząca od Andraszów. Potem okazało się, że Węgrów mam nie tylko w rodzinie mojego ojca, ale również i matki – mówię o rodzie Misky'ch. Następnym odkryciem był fakt, iż to właśnie ona stanowiła swoisty klucz do prawdziwego „międzynarodowego banku krwi”. Stało się tak za sprawą Walerii Runge, żony mojego 3 x pradziadka, Władysława Misky'ego. O niej samej niestety nie udało mi się niczego dowiedzieć. Podobnie, jak wiele innych kobiet w tych czasach, stała w cieniu swojego męża. Sięgnąłem jednak głębiej do historii rodziny Runge. Oczywiście wciąż jeszcze szukam i odnajduję nowe, związane z nią historie, jednak już to, co udało mi się do tej pory zebrać, może być doskonałym materiałem do historii regionu Podkarpacia. Pokazuje ona, że tereny dawnej Galicji, jeszcze przed zaborami, otwarte na przybyszów spoza Polski, stały się prawdziwym, międzynarodowym konglomeratem. Widać to szczególnie wyraźnie, kiedy tak jak ja, w poszukiwaniu własnych przodków, przegląda się tysiące galicyjskich metryk. Nazwiska czeskie, słowackie, węgierskie, austriackie, czy niemieckie są w nich wszechobecne. Łączą się cały czas z nazwiskami polskimi. Bardzo często, mimo iż ziemie te, począwszy od końca wieku XVIII były pod austriackim zaborem, osoby noszące obco brzmiące nazwiska, w ówczesnym narodowościowym sporze, stawały po polskiej racji stanu. Można się tylko domyślać, jak silna w XIX-wiecznej Galicji musiała być polskość…

Warto sobie uświadomić, iż wspomniana wielokulturowość to nie tylko historia. Często kompletnie zapomniana, żyje jednak w wielu z nas – potomków Austriaków, Niemców, Czechów, czy nawet Szkotów i wielu innych, którzy dawno temu obrali ten piękny region za swoją nową ojczyznę. Szukajmy więc, poznawajmy historię naszych przodków i bądźmy dumni ze swojej wielokulturowości!

Herb Watsonów, 1790 r. / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / agadd.home.net.pl

SZKOCI W RODZINIE, CZYLI ZAGADKI WATSONÓW

Pierwszy raz ze wzmianką o mojej 6x prababce, Katarzynie Watson i jej mężu, Karolu Gottliebie Litzke, spotkałem się w pliku kopii dokumentów, związanych z rodziną Runge, które otrzymałem od Muzeum Kamieniaca Orsettich w Jarosławiu. Jej nazwisko podpowiadało mi, że pochodziła ona ze szkockiej rodziny. Na początku ucieszyłem się, naiwnie bowiem przypuszczałem, że w XVIII – wiecznej Polsce ktoś noszący szkockie nazwisko, nie będzie aż tak trudny do odszukania… Okazało się jednak, że informacja ta była początkiem odkrywania przeze mnie fascynującego epizodu w dziejach II Rzeczpospolitej – jej związków ze szkockimi emigrantami. Tak, tak – w dzisiejszych czasach to my emigrujemy m.in. do Szkocji, ale kiedyś trend był odwrotny. Od co najmniej XV do XIX w. do Polski przybyło bowiem tysiące Szkotów! Emigrowali oni ze swojego kraju z różnych powodów – w poszukiwaniu zarobku, ale również i w wyniku prześladowań religijnych i politycznych. Osiedlali się w różnych miastach, na terenie całej Polski. Niestety, informacje na temat dokładnego pochodzenia „moich” Watsonów, na początku ograniczały się do lakonicznego stwierdzenia, zawartego w książce „Jarosław, jego przeszłość i zabytki”, autorstwa M. Orłowicza. Pisał on o odkupieniu w 1796 r. przez „polską rodzinę ewangelicką z Gdańska Watson – Litzke”, znajdującego się wtedy w rękach zaborcy austriackiego, jarosławskiego kościółka św. Ducha. Oddany został on przez Katarzynę Watson - Litzke ewangelickiej wspólnocie z Jarosławia i służył jej jako kościół parafialny przez ponad 200 lat. Swoistą ciekawostką jest fakt pozostawienia w tym już ewangelickim kościele obcego dla kultury kościoła ewangelickiego, obrazu Matki Boskiej. Miasto wykazało bowiem, że przybudówka kościoła św. Ducha, w której znajdował się obraz, została dobudowana na terenie należącym do miasta i w związku z tym ta część świątyni (i znajdujący się w niej obraz), pozostaje poza jurysdykcją protestantów.

W innym opracowaniu (Jacka Hołuba „Kościół św. Ducha w Jarosławiu”) jest mowa o tym, iż Katarzyna była pochodzącą z Gdańska wdową po przełożonym jednej z tamtejszych gmin protestanckich. Na początku moich poszukiwań związanych z rodziną Watsonów, podejmowałem próby dowiedzenia się czegoś o Watsonach z Gdańska, nie potrafiłem jednak ustalić nic, co pomogłoby mi powiązać gdańskich Watsonów (bo i tacy byli) z moją Katarzyną. To już kolejny raz, kiedy napotkałem na trudności w ustaleniu czegokolwiek na temat konkretnej osoby, jak myślę, głównie z powodu… płci! Tak, tak – jeszcze w XIX w. niewiele kobiet „zasłużyło” sobie (wg mniemania im współczesnych) na wspomnienie o nich. Często nawet przy zapiskach metrykalnych, notowano tylko imię matki, nie podając jej nazwiska. Kroniki w gazetach odnotowywały np. przybycie ich mężów do różnych miast, totalnie jednak pomijając fakt, że często towarzyszyły im również ich małżonki. Najbardziej solidnym źródłem dla poszukiwaczy rodzinnych historii bywają… ogłoszenia prasowe, cytujące różnego rodzaju postępowania sądowe, np. te dotyczące spadków. To właśnie dzięki takowemu dokumentowi, poznałem nazwisko panieńskie jej córki Marianny. O dziwo, nie było nim nazwisko Litzke, tylko Lindsay. Po jakimś czasie moje przypuszczenie się sprawdziło – Katarzyna była zamężna dwukrotnie. Jej pierwszym mężem był tajemniczy pan Lindsay a drugim Karol Gottlieb Litzke – mój przodek.

Warta wspomnienia jest wzmianka o drugim ślubie. Dostarczyła mi ona bowiem nowych informacji na temat XVIII – wiecznych zwyczajów, związanych ze współistnieniem w tej samej przestrzeni publicznej dwóch religii – katolickiej i protestanckiej. Moje podejrzenia odnoszące się do dwóch ożenków Katarzyny, potwierdziły się po odnalezieniu wśród metryk, ślubów udzielonych w roku 1767 w Kościele Mariackim w Krakowie, właśnie Katarzynie i Karolowi Gottliebowi Litzke. Jest ona określana w tym dokumencie jako „wdowa Lindzay”. W tym miejscu warto wspomnieć o zmorze genealogów, zwłaszcza tych poszukujących osób noszących nie-polskie nazwiska. Szukając Lindsay'a, trzeba mieć oko również na Lindzay'a, Lindzeja, Lindseja a nawet na Lędza, czy Lendza! Watson może zostać również Wadsonem, Wattsonem, Vatsonem. Ot, uroki naszego polskiego języka, kochającego spolszczać (czytaj – utrudniać życie genealogom) wszystko, co napotka na swojej drodze.

Rys. Jakub Lindsay – podpis autorski na jednym z listów, XVIII w. / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / agadd.home.net.pl

Krakowska metryka przez dłuższy czas nie dawała mi spokoju. Spowodowała też, że musiałem zagłębić się w skomplikowaną tematykę religii niekatolickich w czasach II Rzeczpospolitej. Pierwsze dane o ślubie pochodziły bowiem z wypisu małżeństw zawartych w Kościele Mariackim, opublikowanym w roku 1912 przez ks. Jana Sygańskiego. Zawarta tam była jedynie informacja o dacie, imionach państwa młodych oraz o tym, że Katarzyna była wyznania niekatolickiego. Uznałem więc, że widocznie jej małżonek, Karol G. Litzke musiał być katolikiem, skoro ślub został wzięty w katolickiej świątyni. Dopiero po otrzymaniu kopii metryki z krakowskiego Archiwum Narodowego, dowiedziałem się, że oboje małżonkowie byli wyznania niekatolickiego. Mało tego, również ich świadek, Johann Samuel Litzke, również nie był katolikiem! Sprawę do końca rozstrzygnęło jedno słowo – związek nie został pobłogosławiony (takiego wyrażenia używano standardowo na określenie zawarcia w kościele sakramentu małżeństwa) a potwierdzony! Dzięki nieocenionym kolegom z forum genealogicznym sprawa została wyjaśniona. Otóż w tamtych czasach możliwe było potwierdzenie zawarcia małżeństwa protestanckiego w katolickich świątyniach. Powody mogły być różne, np. związane z potrzebą otrzymania obywatelstwa danego miasta (w tym przypadku Krakowa). Dawało one różne przywileje dla ówczesnych kupców, czy przedsiębiorców. Powód dla którego moi pra ...dziadkowie uzyskali takie potwierdzenie swojego ślubu w krakowskim kościele, nie jest mi znany. Zagadką pozostaje również odpowiedź na pytanie, gdzie właściwie został im udzielony sakrament małżeństwa? Początkowo myślałem o położonej w pobliżu Krakowa protestanckiej parafii w Wielkanocy. Osoby Katarzyny i Karola Gottlieba nie występują jednak w księdze ślubów tej parafii. 

Prawie dwa lata zajęło mi poznanie prawdy dotyczącej pochodzenia rodziny Watsonów, której przedstawicielką była Katarzyna. Przeszukałem wiele różnych archiwów, konsultowałem się ze znanymi specjalistami z historii Szkotów w Polsce, których nazywam na swój użytek „szkotologami” (za których pomoc bardzo dziękuję), m.in. z Panem Profesorem Janem Taylorem (również potomkiem szkockiej rodziny) i Piotrem Bajerem, autorem książki Scots in the Polish-Lithuanian commonwealth, 16th-18th centuries: the formation and disappearance of the ethnic group. Właściwy ślad odnalazłem w miejscu, w którym można byłoby się go najmniej spodziewać – w Puławach! Naprowadził mnie na niego badacz zagadnień związanych z historią kościoła protestanckiego – Markus König. Zdołał on odcyfrować wyraz w zdaniu, które już wcześniej udało mi się odczytać. Była to mianowicie wzmianka, którą odnalazłem w zbiorze „Listów Braci Czeskich” o teściu Jakuba Lindsay'aJakubie Watsonie. Informowała ona o tym, że był on królewskim komisarzem żupy solnej w … i tutaj następowała nazwa miejscowości, napisana w języku niemieckim, której ani ja, ani kilku specjalistów, których prosiłem o pomoc, nie potrafiło rozszyfrować. Okazało się, że była mowa o Pulau, czyli Puławach! Na początku nie za bardzo chciało mi się w to wierzyć – przecież w tej miejscowości nigdy nie było kopalni soli (żupy solnej)! Zagłębiając się jednak w ten temat, dowiedziałem się, że żupy co prawda nie było, ale skład soli z kopalni w Wieliczce i owszem, był…

Stanisław Łoza – fragment autorskiej publikacji z wpisem o przodkach z rodziny Watson’ów / Ze zbiorów Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym

Stąd już tylko krok do odnalezienia metryk kościelnych z tego miasta. Stało się to szybko dzięki błyskawicznej podpowiedzi forumowicza z portalu zajmującego się genealogią z Lubelszczyzny. Wtedy rozwiązał się prawdziwy worek z prezentami! Na początek znalazłem metrykę małżeństwa Jakuba Watsona z Marianną von Essen. Potem 10 metryk ich dzieci, w tym również urodzonej w roku 1738 mojej pra ...babki, Katarzyny! Jeszcze nie dowierzałem, czy to aby nie chodzi o inną Katarzynę Watson, kiedy jednak zobaczyłem nazwisko Klug - kupca z Krakowa, powtarzające się potem w akcie małżeństwa Katarzyny i Karola G. Litzke, skapitulowałem. Ostatecznym potwierdzeniem iż odnalazłem moją przodkinię, była metryka jej ślubu z pierwszym mężem, Jakubem Lindsay'em, który miał miejsce również w puławskim kościele w roku 1764. Zagadką pozostaje dla mnie wciąż fakt chrztu i małżeństw Watsonów, odbywających się w katolickim kościele i brak jakiejkolwiek adnotacji o ich innym, niż katolickie wyznaniu. Wszak brat Katarzyny (o którym piszę poniżej), był jednym z członków wspólnoty protestanckiej, a poza tym adnotacja w dokumencie stwierdzającym zawarcie jej drugiego ślubu z K. G. Litzke, również nie pozostawiała w tej kwestii żadnej wątpliwości – określono ją w nim jako „acatolica” (nie-katoliczką).

Rys. Drzewo Jakuba Lindsay – drzewo "garncarza" z Krakowa, XVII w. / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / agadd.home.net.pl

Jan Robert Watson – skarbnik królewskiej szkatuły

Kiedy z dokumentów otrzymanych od jarosławskiego muzeum dowiedziałem się o łączących mnie więzach pokrewieństwa ze szkocką rodziną Watsonów, oczywiście zacząłem poszukiwać informacji na jej temat. Pierwszą na jaką natrafiłem w Internecie, była ta dotycząca Jana Roberta Watsona, konsyliarza króla Stanisława Augusta. Ta postać została dość dobrze opisana w różnych źródłach. Na portalu wielcy.pl mogłem zobaczyć informacje o jego potomkach i krewnych. Niestety, nigdzie nie widniała „moja” Katarzyna. Kiedy okazało się, że Watsonów w XVII i XVIII – wiecznej Polsce nie brakowało, a drzewo genealogiczne Jana Roberta rozpoczynało się w większości dostępnych źródłem na nim samym, pomyślałem sobie, że szkoda czasu na zagłębianie się w jego (i owszem, bardzo ciekawą) biografię. Nikt nie dysponuje taką ilością wolnego czasu, aby przestudiować życiorys każdego „podejrzanego” o przynależność do rodziny człowieka. Tym bardziej, że żadne z dostępnych źródeł nie wskazywały na nic, co mogłoby go wiązać z moją Katarzyną. Tak naprawdę jedynym faktem z jej życia, który znałem, była informacja o jej ślubie w Krakowie i fakt jej późniejszego zamieszkania w Jarosławiu. Ze znaną osobą królewskiego skarbnika Jana Roberta, bądź jego majątkiem Majdan, leżącym na Mazowszu, nic ją nie wiązało… Okazało się, że często pierwszy ślad jest tym najwłaściwszym, jak również i to, że nie należy wykluczać żadnego śladu, nawet najbardziej nieprawdopodobnego! Po odnalezieniu metryk Watsonów w Puławach, dowiedziałem się, że Jan Robert był jednym z kilku młodszych braci mojej pra ...babki Katarzyny. Metryki potwierdziły informacje zawarte w interesującej pracy Stanisława Łozy „Rodziny polskie pochodzenia cudzoziemskiego osiadłe w Warszawie i okolicach”, w której omawiane są różne rodziny cudzoziemców, zamieszkałych na terenie Polski w XVII i XVIII w. Dzięki tej książce poznałem trzy pokolenia moich szkockich przodków, które Stanisław Łoza umieścił tam (jak przypuszczam) na podstawie dokumentów załączonych do dokumentacji niezbędnej dla przyznania Janowi Robertowi indygenatu. Był to dokument wystawiony przez polski sejm uznający jego szkockie szlachectwo i nadający mu w roku 1791 polskie szlachectwo. O pracy, którą wykonywał dla swojego mocodawcy, można się dowiedzieć nieco więcej, czytając adresowane do niego listy króla Stasia. Zostały one opublikowane w roku 1889 w „Kronice Rodzinnej”. Jak już wspomniałem, Jan Robert zaangażowany był w życie ewangelickiej wspólnoty, zamieszkującej Warszawę. Pełnił funkcję asesora wspólnego konsystorza (najwyższej władzy administracyjno – sądowej) kościołów luterańskiego i kalwińskiego, Był również ważnym członkiem Kolegium Kościelnego warszawskiej parafii reformowanej.

Rys. Fragment Indygenatu Jana Roberta Watsona, 1790 r. / Zbiory Janusz St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / agadd.home.net.pl

Niestety, Watsonowie w linii męskiej wymarli już w pokoleniu synów Jana Roberta. Jeśli inni jego bracia (o których losie za wyjątkiem Jakuba Aleksandra, nauczyciela księcia Adama Kazimierza Czartoryskiego, nie udało mi się, jak na razie, niczego ustalić) nie mieli męskiego potomstwa, to wygląda na to, że nie ma obecnie w Polsce nikogo z tej linii, noszącego nazwisko Watson. Jego potomkami w linii żeńskiej jest rodzina Hauke h. Bosak, której jednymi z ostatnich przedstawicieli są Haukowie mieszkający obecnie w Szwecji oraz ojciec dominikanin, emerytowany przeor zakonu dominikanów w Poznaniu – Aleksander Hauke – Ligowski. Do tej pory udało mi się ustalić jedynie fakt ożenku przez inną ze sióstr Katarzyny i Jana Roberta -  z Piotrem Pawłem Rayzacherem, synem Mateusza i Zuzanny zd. Klassen. Ich potomkinią jest pani Eva – Maria Schilling, którą miałem okazję już poznać osobiście. Nie są mi znane losy potomków innej z córek Jana Roberta – Emilii, żony rosyjskiego generała Piotra F. von Kaufmana (1784–1859). Moje informacje kończą się na jej synu, Konstantinie von Kaufman, generał – gubernatorze wileńskim a potem również i Turkmenistanu.

Fot. Konstantin von Kaufman - portret rosyjskiego generała i gubernatora generalnego rosyjskiego Turkestana, ok. 1880 r. / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym

Lindsay d' Edzell

Zanim powrócę do małżeństwa moich 7x pradziadków – Katarzyny zd. Watson i Karola Gottlieba Litzke i ich potomków, chciałbym na chwilę zatrzymać się przy pierwszym mężu Katarzyny. Przez długi czas usiłowałem dowiedzieć się, kim był ów tajemniczy pan Lindsay, po którym moja pra … babka odziedziczyła nazwisko, i z którym miała jedną córkę - Mariannę. Starałem się przeczytać wszystkie dostępne publikacje o zamieszkałych w Polsce Szkotach. Jak już wspomniałem, nawiązałem kontakt ze znanymi „szkotologami”, przeglądałem różnego rodzaju internetowe archiwa. Jednym z nich jest cytowany już przeze mnie zbiór dokumentów, nazwany „Aktami Braci Czeskich”, znajdujący się obecnie w Archiwum Państwowym w Poznaniu. Zostały one wpisane na światową listę programu UNESCO „Pamięć Świata”. Właśnie w tym zbiorze natrafiłem na teczkę zatytułowaną „Jakub Lindsay”. Niestety tekst ów to tzw. pismo staroniemieckie. Bez jego znajomości, nie ma co marzyć o odcyfrowaniu go w całości. Mi udało się jedynie „wyłapać” jedynie pojedyncze słowa i nazwiska. Intuicja podpowiadała mi jednak, że ów Jakub Lindsay, kupiec z Krakowa, utrzymujące żywe stosunki z przedstawicielami ówczesnej protestanckiej wspólnoty, może być poszukiwanym przeze mnie, pierwszym mężem Katarzyny Lindsay. Po wielu miesiącach poszukiwań, rzeczywiście udało mi się to potwierdzić. Świadczą o tym dokumenty znajdujące się w innym archiwum, tym razem w Krakowie, a także metryka ślubu Jakuba i Katarzyny, który miał miejsce w Puławach. Mając już pewność co do miejsca zamieszkania Jakuba Lindsay'a, a także pamiętając o informacji Mieczysława Demkowicz – Dobrzańskiego o pokrewieństwie łączącym rodzinę Runge z Lindsay'ami de Edzell, jestem przekonany, że ów Jakub Lindsay pochodzi od jeszcze innego Jakuba Lindsay'a. Jego pięknie ilustrowany wywód szlachectwa, obejmujący kilka pokoleń, znajduje się obecnie w Archiwum Narodowym w Krakowie. Został on wykonany w drugiej poł. XVII w. i dostarczony przez mieszkającego tu już wtedy Jakuba, cechowi garncarzy, do przyjęcia którego ów Szkot aspirował. W jakim celu to uczynił nie wiem, ale jeśli uda mi się kiedyś połączyć jego z Jakubem, mężem Katarzyny, to tę szkocką część tej rodziny mam już opracowaną! Warto dodać, iż Szkotów noszących nazwisko Lindsay jest sporo, jednak genealogia tych noszących przydomek d'Edzell, jest doskonale udokumentowana. To jedna z najstarszych szkockich rodzin.

Fot. Chrzest Katarzyny Krystyny Watson – wpis w księdze metrykalnej, Puławy [1738 r.] / Księgi Metrykalne Parafii Św. Józefa (dawniej Włostowice) w Puławach / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / Archiwum Narodowe Kraków

 

Fot. Ślub Jakuba Lindsay'a i Katarzyny Watson – wpis w księdze metrykalnej, Puławy [1760 r.]Księgi Metrykalne Parafii Św. Józefa (dawniej Włostowice) w Puławach / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / Archiwum Narodowe Kraków

Zagadka pochodzenia drugiego męża Katarzyny Watson, 1v. Lindsay i jednocześnie mojego przodka - Karola Gottlieba Litzke, została już częściowo rozwiązana. Dzięki najnowszej publikacji autorstwa Kazimierza Gottfrieda, monografii „Jarosław. Dzieje miasta od jego początków do 1939 roku”, potwierdzenie uzyskała informacja mówiąca o gdańskim pochodzeniu Litzkego. To bowiem on, a nie jego żona, był obywatelem Gdańska. W jego gdański rodowód jeszcze się nie zagłębiłem, poznałem na razie jego galicyjską część życiorysu. Wzmiankę o działalności Karola Gottlieba na Podkarpaciu, ujrzałem w publikacji Franciszka Kotuli „Rzeszowski ośrodek złotniczy XVI – XIX w. oraz mistrz Wawrzyniec Kasprowicz”. Brzmi ona następująco: „W tej samej księdze (Księga sądowa Przeworska z lat 1763 – 1777) z dnia 27 czerwca 1775 r. występuje pan Liczke (faktycznie Carolus Litzke) „dyrektor fabryki jedwabnej” (manufaktury zamkowej). W drugiej poł. XVIII w. działa w Jarosławiu firma eksportująca płótno „Lindsay and Comp.”(...), której przedstawicielem był już wspomniany Carl Gottlieb Litzke.” Ów zapis sądowy informuje o wręczeniu pozwu sądowego Litzkemu i jest pierwszą, ciekawą zresztą informacją o moim przodku. Pomijając oczywiście jakiś jego konflikt z prawem, interesująca wydała mi się wzmianka o Fabryce Jedwabiu w Przeworsku. Według skąpych informacji, jakie uzyskałem na ten temat, rzeczywiście istniała taka właśnie fabryka, założona w roku 1771 przez Zofię z Krasińskich Lubomirską. Najwidoczniej Litzke został zatrudniony przez księżnę do zarządzania jej biznesowym przedsięwzięciem.

Wzmianka książki F. Kotuli podpowiada chyba również i to, że po śmierci swojego pierwszego męża, Jakuba Lindsaya (zapewne właściciela „Lindsay and Company”), Katarzyna wzięła sobie za drugiego męża pracownika, czy wspólnika swojego pierwszego małżonka. Istny węzeł rodzinno-biznesowy! Zresztą dość charakterystyczny dla mojej rodziny przez następnych kilkadziesiąt lat...

 

Rys. Fabryka Litzke w Kidałowicach – plany zagospodarowania terenu, II poł. XVIII w.  / Zbiory Janusza St. Andrasza w Rzeszowskim Archiwum Społecznym / Archiwum Narodowe Kraków

Być może na skutek wspomnianych problemów z prawem (nie wiem niestety, czy dotyczyły one osobiście Litzkego, czy kierowanej przez niego Fabryki Jedwabiu), zakończył on współpracę z księżną Lubomirską i otworzył nowy, tym razem już swój biznes. Wyszedł mianowicie naprzeciw potrzebom austriackiego wojska na sukno, z którego szyte były mundury. W roku 1777 wybudował fabrykę tekstylną w Kidałowicach k. Jarosławia. Był to pokaźny kompleks budynków, zarówno z halami produkcyjnymi, domami, w których mieszkali robotnicy, jak i dworem mieszkalnym dla właściciela. Przez jakiś czas musiało się Litzkemu wieść chyba całkiem nieźle, bo nawet kupuje pod koniec XVIII w. majątki ziemskie o dźwięcznych nazwach Żarówka, Wiewiórka, Borowa Czarna i Jastrząbki Nowe. Z zachowanych zapisków wynika jednak, że tutaj interesy już nie szły mu tak dobrze i wkrótce musiał on owych majątków się pozbyć. Ślady rozpraw sądowych dotyczących transakcji kupna – sprzedaży tych posiadłości ziemskich, można zobaczyć w lokalnej prasie jeszcze w poł. XIX w.! Część z nich przeszła do rodziny Runge, czyli do jego córki Elżbiety Litzke (brak informacji o innych dzieciach pochodzących z małżeństwa K. G. Litzkego i Katarzyny Watson 1 v. Lindsay) i jej męża, Jana Fryderyka Rungego. Karol G. Litzke zmarł 1. IX. 1797 r., jego żona Katarzyna przeżyła go o kilkanaście lat. Zmarła w 1812 r. i została pochowana na nieistniejącym już cmentarzu ewangelickim w Jarosławiu. Dzięki wspomnianej już monografii miasta Jarosława autorstwa K. Gottfrieda, mogłem się przynajmniej dowiedzieć, jak brzmiał napis wyryty na jej płycie nagrobnej: „Katarzyna z Watsonów, hrabina Lindzay de Edzel (potem w drugim małżeństwie Litzke), zmarła w roku 1812”. Być może w czyimś prywatnym archiwum zachowało się zdjęcie jej nagrobka ...

Jedynym znanym mi dzieckiem małżeństwa Litzków była wspomniana córka Elżbieta. Jej mąż Jan Fryderyk Runge pojawił się w Galicji, a konkretnie w Jarosławiu pod koniec XVIII w. Zapewne również był kupcem i tak poznał się z rodziną Litzke. Na państwowej licytacji małżeństwo Runge nabyło pokościelne majątki Kidałowice i Morawsko, wcześniej dzierżawione przez Litzków. Zapewne w późniejszym czasie przez rodzinę Rungów dokupione zostały jeszcze majątki Dmytrowice k. Radymna (dzisiaj Olszynka) i Jankowice, oraz dwór w centrum Jarosławia, będący wcześniej właściwością rodzony Czartoryskich. W świetle wcześniejszych związków Watsonów z Puławami, nabycie nieruchomości należącej akurat do Czartoryskich, wydaje się już dość oczywiste. Jan Fryderyk i Elżbieta doczekali się siedmiorga dzieci.

Rodzina Runge i Litzke, czyli mieszanka austriacko-niemiecko-szkocka

Kiedy otrzymałem metrykę ślubu wspomnianego już Władysława Misky'ego i jego żony Walerii Runge, oczywiście zacząłem drążyć temat panieńskiego nazwiska tej ostatniej. Okazało się, że w Galicji obecne były najprawdopodobniej dwie rodziny noszące to nazwisko. Nie udało mi się do tej pory odnaleźć dowodów na to, że były one ze sobą spokrewnione. Jedną z nich byli Rungowie – koloniści, którzy osiedlili się również w Galicji. Protoplastą tej drugiej i moim przodkiem, był Jan Fryderyk Runge.

Urodzony w 1769 r., w Galicji pojawił się pod koniec XVIII w. Zakupił na rządowej aukcji pokościelne majątki – Morawsko i Kidałowice. Myślę, że to właśnie w tym momencie nawiązał kontakt z rodziną Litzke, która już wcześniej je dzierżawiła. Jak to w tamtych czasach bywało, najprawdopodobniej wspólne interesy obu tych rodzin, przypieczętowane zostały małżeństwem. Jan Fryderyk Runge poślubił bowiem Elżbietę, córkę Karola Gottlieba Litzke i Katarzyny zd. Watson. Mieli oni dziewięcioro dzieci. Właśnie te początki rodziny Runge nastręczają mi najwięcej problemów. Wciąż nie udało mi się na sto procent potwierdzić, czy Rungowie przyszli do Galicji z Austrii (a jeśli tak, to z jakiego regionu), czy może z terenu dzisiejszych Niemiec. Jedna z odnalezionych członkiń tej rodziny powiedziała mi, że niewykluczone, iż jesteśmy spokrewnieni z niemieckim malarzem Philippem Otto Runge (1770 – 1810 r.).

Potomkowie Wilhelma Runge z Dmytrowic (współczesnej Olszynki)

Główną siedzibą rodziny, został chyba największy majątek, jaki nabył Jan Fryderyk Runge – Dmytrowice koło Radymna. Dzisiaj na mapie nie sposób znaleźć takiej miejscowości. Z nieznanych mi przyczyn, w roku 1987 została nadana jej nowa nazwa – Olszynka. Być może te podkarpackie Dmytrowice, mylone były z inną miejscowością, noszącą taką samą nazwę a znajdującą się w okolicach Lwowa. Prawdę mówiąc, nie wiem do kiedy dokładnie Dmytrowice znajdowały się w rękach rodziny Runge. Sądząc jednak po licznych ogłoszeniach prasowych, jakie znalazłem w XIX-wiecznej prasie, majątek ten był systematycznie uszczuplany a to za sprawą roszczeń bliższej i dalszej rodziny, będących następstwem toczących się w sądach spraw spadkowych. Po śmierci Jana Fryderyka Rungego, właścicielem Dmytrowic został jego najstarszy syn Wilhelm Runge, którego żoną była Salomea Kraczewska, o której to za chwilę podam kilka dodatkowych informacji. Po jego śmierci w roku 1841 (grób Wilhelma zachował się na cmentarzu w Dmytrowicach, czy raczej Olszynce) następnym dziedzicem tego majątku, został ich syn Jan, który pojął za żonę Anielę z d. Rozborską, która po śmierci Jana wyszła po raz drugi za mąż za Aleksandra Piotra Terleckiego, syna Marcelego i Ludwiki z d. Paprockiej. Następnym dziedzicem tego majątku był ur. w roku 1864 syn Jana i Anieli - Romuald Runge. Na nim kończy się moja wiedza odnośnie dziedziców Dmytrowic, noszących nazwisko Runge.

Wspomniana już żona Wilhelma, Salomea Kraczewska, była córką jarosławskiego mieszczanina, Macieja Kraczewskiego i Małgorzaty z d. Kozielskiej. Bratem Macieja był sędzia jarosławski, Jan Kraczewski. Cały czas próbuję rozwikłać prawdziwy rodzinny węzeł gordyjski, związany z tą częścią rodziny. Niewykluczone, że ma on coś wspólnego z moją praprababką Stanisławą Misky, po mężu Bielawską, którą los rzucił pod koniec XIX w. na Wołyń, dlatego zatrzymajmy się na chwilę przy tym temacie.

Kraczewscy, Wapińscy i Wydżga z Wożuczyna, czyli rodzinny węzeł gordyjski

Bogaty mieszczanin Jarosławia, Jan Kraczewski, był żonaty dwukrotnie. Z pierwszej żony, Salomei z Platerów, miał córkę Antoninę. Po śmierci Salomei, w roku 1809 ożenił się po raz drugi, również z Salomeą, z Juśkiewiczów (córką Michała i Marianny, ciekawe w jaki sposób spokrewnionych ze znanymi braćmi, powstańcami styczniowymi i obywatelami Jarosławia, Antonim i Józefem...). Antonina Kraczewska wyszła za mąż za Jana Wapińskiego, syna Andrzeja Wapińskiego (burmistrza Jarosławia w latach 1772 - 1780) i swojej macochy, Salomei z Juśkiewiczów 1v. Wapińskiej, 2v. Kraczewskiej. Młodzi Wapińscy gospodarzyli na majątku ziemskim, który obejmował m.in., zakupiony w roku 1800 przez ojca Antoniny, Wożuczyn. Niestety, chyba nie byli najlepszymi administratorami, gdyż w roku 1822 majątek wygenerował jedynie długi w niebagatelnej wysokości 220 tys. złp. Dług ów przejęła Salomea Wapińska, czyli matka Jana Wapińskiego i jednocześnie (dzięki swojemu drugiemu ślubowi), macocha Antoniny! Siedem lat potem, córka Antoniny i Jana Wapińskiego – Ubalda Wapińska – wniosła ów majątek ziemski w posagu dla swojego przyszłego męża – Jana Nepomucena Wydżgi. Ich wnuk, Józef Maria Wydżga poślubił Modestę Matyldę Malczewską, z którego to małżeństwa chyba nie było dzieci. Zwróciłem jednak uwagę na to, że Modesta miała jeszcze drugiego męża, barona Bronisława Wolfartha, który był właścicielem majątku… Słowita na Podolu. Tak się składa, że wspomniany w pierwszej części mojego artykułu, mój 3x pradziadek Władysław Misky (ojciec wzmiankowanej powyżej Stanisławy Misky), jest wymieniany w roku 1872 w oficjalnych spisach urzędowych, jako „rządca dóbr w Słowicie”.

Nierozwiązaną do tej pory zagadką jest pytanie kiedy i dlaczego córka Władysława, ur. w 1864 r. pod Rzeszowem, znalazła się, najprawdopodobniej pod koniec XIX w. w zaborze rosyjskim, w majątku Poniatowskich w Cepcewiczach na Wołyniu. Tak się składa, że teściową Adama Poniatowskiego, który w poł. XIX w. nabył majątek Cepcewicze, była słynna Sybiraczka, Ewa Felińska. Za swoją działalność patriotyczną, została zesłana przez władze carskie na długie lata na Syberię. Jeden z jej synów, Zygmunt Szczęsny Feliński, został przyszłym arcybiskupem warszawskim, a jedna z jej córek – Zofia Felińska, poślubiła właśnie Adama Poniatowskiego, przyszłego właściciela Cepcewicz na Wołyniu. Siostra Zofii, Wiktoria Felińska z kolei, została żoną Wincentego Wydżgi. Nie znalazłem, co prawda pokrewieństwa, które łączyłoby Felińskich z Wołynia z tymi z Wożuczyna, warto jednak byłoby zastanowić się nad tymi wszystkimi zbiegami okoliczności… Ostatnią, przysłowiową już, wożuczyńską wisienką na torcie jest fakt pojawienia się na początku XX wieku w tym majątku rodziny… Watsonów! Tę zagadkę zdołałem już wyjaśnić. Jeśli nawet kiedyś (przed wiekiem XVIII -tym) łączyły moich Watsonów i tych z Wożuczyna więzy pokrewieństwa, to na pewno nie można tego powiedzieć o tych dwóch rodzinach mieszkających w Polsce w XIX wieku. Miałem jednak przyjemność rozmawiać z potomkinią wożuczyńskich Watsonów, mieszkającą w Lublinie. Stąd też wiem, że nawet jeśli nie było mowy o pokrewieństwie, to i tak Watsonowie mieszkający w Polsce wiedzieli o osobach noszących to nazwisko bardzo wiele. To, co wiemy obecnie, jest z pewnością ułamkiem informacji przechowywanych od ponad dwustu lat w tych szkockich rodzinach, które za swoją nową ojczyznę wybrały kiedyś Polskę.

Pozostając jeszcze chwilę przy Kraczewskich, warto wspomnieć o dwóch siostrach Salomei Kraczewskiej–Runge. Jedną z nich była Wilhelmina, która poślubiła nieznanego mi z imienia Rozwadowskiego. Zapewne chodzi o Jana Rozwadowskiego, pochowanego na jarosławskim cmentarzu. Zapis na płycie nagrobnej mówi, iż zmarł w roku 1860 w wieku 52 lat. Nie udało mi się, jak na razie, dowiedzieć kim był i czy żyją jacyś jego potomkowie. Druga ze sióstr Kraczewskich, Roberta, została żoną Józefa Kazimierza Bensy, którego bratem był słynny w owym czasie aktor teatralny, Antoni Bensa (1787 – 1859 r.).

Zofia z Rungów Dzierżanowska, żona beja Aleksandra Walberg Dzierżanowskiego

Niewątpliwie jedną z najbardziej fascynujących historii członków z rodziny Runge, pochodzących z Dmytrowic, jest ta związana z Zofią Runge, córką Jana Runge. W roku 1872 została ona żoną Aleksandra Walberg–Dzierżanowskiego. Mówiąc dokładniej, historia dotyczy nie jej samej, a jej męża. Losy samej Zofii, jak to często z XIX – wiecznymi kobietami bywało, są niejasne. Do tej pory nie udało mi się ustalić, przy jakiej okazji Zofia poznała swojego przyszłego męża (poślubiła go w 1872 r.) i jak długo żyła.

Postać Aleksandra Walberg–Dzierżanowskiego zafascynowała mnie na początku ze względu na fakt spędzenia przez niego (a być może i przez jego małżonkę) prawie że 25 lat w… Egipcie! Z nielicznych, zachowanych informacji, wynika iż Aleksander udał się tam w celu poprawienia swojej sytuacji finansowej. Jednym słowem – był typowym emigrantem zarobkowym. To, co wyróżniało go spośród wielu innych mieszkańców Podkarpacia, wyjeżdżających wtedy w cztery strony świata „za chlebem”, było miejsce, w którym osiadł oraz praca, którą wykonywał. Zaproponowano mu bowiem stanowisko dyrektora jednego z departamentów egipskiego Ministerstwa Edukacji! Jako człowiek z doskonałym wykształceniem i perfekcyjną znajomością języków obcych, służył swojej przybranej ojczyźnie bez mała ćwierć wieku. Oprócz pracy dla egipskiego rządu, pisał również relacje dla wydawanych w zaborze austriackim polskich tytułów prasowych. Korzystano z jego elokwencji i znajomości kraju, przy okazji wizyt różnych ówczesnych „celebrytów”, jak np. podczas podróży Henryka Sienkiewicza w Egipcie, która miała miejsce w r roku 1891. To on był jednym z oprowadzających naszego przyszłego noblistę po turystycznych atrakcjach kraju nad Nilem. Wspomina o tym m.in. żona austriackiego konsula w Egipcie, Anna Neumannowa (z d. Szawłowska) w swoich wspomnieniach: „Zza Dunaju nad Nil, wspomnienia z podróży po Egipcie” (wyd. 1886 r.). Inną osobistością, którą Aleksander Walberg – Dzierżanowski miał okazję oprowadzać po najciekawszych miejscach Egiptu, był arcyksiążę Rudolf Habsburg. Niewykluczone, że na przewodnika tak ważnej osobistości został wybrany właśnie Dzierżanowski, miał oprócz tego, że słynął on ze znakomitej znajomości kilku języków obcych, również fakt więzów krwi, łączących jego rodzinę z carskim domem panującym. To właśnie była druga niespodzianka, która wyłoniła się przy okazji moich poszukiwań związanych z osobą tego niezwykłego człowieka.

Po jego śmierci, która nastąpiła w Egipcie, w roku 1903, w polskojęzycznej prasie ukazały się różne artykuły ze zaskakującymi niekiedy tezami. Jedna z nich mówiła o tym, iż Aleksander miał być bratem poety – wygnańca, Gustawa Ehrenberga, czyli nieślubnego syna cara Aleksandra I i Weroniki z Dzierżanowskich Rautenstrauchowej. Jest to przykład na XIX-wieczny fake news, gdyż będąc w posiadaniu metryki ślubu Zofii Runge i Aleksandra Dzierżanowskiego, wiem, że rodzicami tego ostatniego był Konstanty Dzierżanowski h. Grzymała i Karolina Walberg. Dane w tym dokumencie przeczą również informacjom powtarzanym w XIX-wiecznej prasie o tym, jakoby Aleksander urodził się w Aix-en-Provence, ponieważ metryka mówi o Warszawie jako miejscu urodzenia, a o majątku Zagrody w pow. Laszki, w którym to Dzierżanowski był gospodarzem.

Jak na razie, wszystko świadczy o tym, iż Konstanty, ojciec Aleksandra, był bratem wspomnianej Weroniki, kochanki cara Aleksandra. Jego siostrą była również Maria Dzierżanowska, która poślubiła ks. Konstantego Czartoryskiego, brata słynnego ks. Adama Czartoryskiego, przewodniczącego polskiego stronnictwa konserwatywnego, które swoją nazwę wzięło od paryskiej siedziby ks. Adama-Hotelu Lambert.

Tym samym ojciec Aleksandra – Konstanty Dzierżanowski, byłby przyrodnim bratem Mikołaja Dzierżanowskiego (ojciec Konstantego miał kilka małżonek), obieżyświata i jednego z największych, XVIII - wiecznych europejskich awanturników, wsławionym m.in. tym, że koronował się na „króla Madagaskaru”. Patrząc na daty urodzin wszystkich tych Dzierżanowskich, ciężko jest sobie wyobrazić, że ich pokrewieństwo wyglądało, tak jak to widnieje w oficjalnych wykazach, no ale historia zna różne dziwne wypadki…

Powracając do samego Aleksandra Dzierżanowskiego – podpisywał się on, dodając do swojego nazwiska, nazwisko matki – Walberg, czasami przy jego nazwisku pojawia się również słówko „bej, bey”, które oznacza tytuł nadawany zasłużonym egipskim urzędnikom przez ówczesnych władców Egiptu. Pochodzenia matki Aleksandra, Karoliny Walberg, w metryce zapisanej jako Karolina Ernst (zu? von?) Walberg, wciąż nie jest mi znane. Zapewne był z nią mocno związany uczuciowo, bo używał podwójnego nazwiska – swojego rodowego i swojej matki. Nie wiem, czy ze związku Aleksandra i Zofii Runge narodziły się jakieś dzieci i czy wobec tego żyją dzisiaj potomkowie „egipskiego” Dzierżanowskiego i Zofii Runge. W jednej z notek prasowych, jakie ukazały się po jego śmierci, można natomiast wyczytać, iż był również żonaty z Syryjką! Jego bratankiem zaś miał być Kazimierz Ehrenberg, redaktor gazety „Wiek” (informacja z 18.VI. 1903 r.), w której owa informacja się ukazała. Jak więc widać, pozostało wiele kwestii do wyjaśnienia i wątek Aleksandra Walberg-Dzierżanowskiego – Bey'a, jest zdecydowanie rozwojowy...

Janusz St. Andrasz

Czytaj drugą część

 

Od autora:

Jeśli ktokolwiek posiadałby informacje na temat wspomnianych w tym artykule osób, będę wdzięczny za kontakt ze mną. 

Chciałbym również podziękować osobom, które służyły mi pomocą w moich poszukiwaniach a których nie wymieniłem już wcześniej w tekście:

Panu Kazimierzowi Bemowi
Panu Andrzejowi Błonarowiczowi
Panu Adamowi Bunsch
Pani Kamili Follprecht z Archiwum Państwowego w Krakowie
Pani Zofii Gołębiowskiej
Pani Ewie Gotkowskiej z Wojewódzkiej Biblioteki w Rzeszowie

Pani Magdzie Koczanowskiej
Pani Elżbiecie Kurowskiej
Pani Marcie Kutyle
Panu Kamilowi Skwirutowi
Panu Arturowi Szaremu
Pani Alicji Wędrychowskiej - Paradowskiej

Autor wpisu

Dusza Kowalska, Ilona

Ofiarodawca

Andrasz, Janusz St.

Okres

wielowiekowy

Miejsce zdarzenia

wielomiejscowe

Język

polski

Tagi

Aleksander I, car, August, Stanisław, król, Bajer, Piotr, Bensa, Antoni, Bensa, Józef, Kazimierz, Bielawska, Stanisława, Borowa Czarna (miejscowość), Cepcewicze, ceremonie, Cmentarz Ewangelicki w Jarosławiu, Cmentarz w Olszynce, cmentarze, Czartoryski, Adam, książę, Czartoryski, Konstanty, książę, Demkowicz–Dobrzański, Mieczysław, Dmytrowice (olszynka), Dzierżanowska, Maria, Dzierżanowska, Weronika, Dzierżanowski h. Grzymała, Konstanty, Egipt, Ehrenberg, Gustaw, Ehrenberg, Kazimierz, Felińska, Ewa, Felińska, Wiktoria, Felińska, Zofia, Feliński, Zygmunt, Szczęsny, Galicja, Gdańsk, Gottfried, Karol, Gottlieb Litzke, Karol, Habsburg, Rudolf, arcyksiążę, Hauke–Ligowski, Aleksander, Hotel Lambert, I poł. XIX w., II poł. XIX w., II poł. XVIII w., II Rzeczpospolita (1918-1939), Jankowice, Jarosław, Jastrząbki Nowe (miejscowość), Juśkiewicz, Marianna, Juśkiewicz, Michał, Juśkiewicz, Salomea, Katolicy, Kidałowice, Klassen, Zuzanna, König, Markus, Kościół Mariacki w Krakowie, Kościół św. Ducha w Jarosławiu, Kotula, Franciszek, Kozielska, Małgorzata, Kraczewska, Antonina, Kraczewska, Małgorzata, Kraczewska, Roberta, Kraczewska, Salomea, Kraczewska, Wilhelmina, Kraczewski, Jan, Kraczewski, Maciej, Kraków, Krasińska, Zofia, Laszki (miejscowość), Lindsay, Jakub, Lindsay, Katarzyna, Lindsay, Marianna, Lindzay de Edzel, hrabina, Litzke, Elżbieta, Litzke, Samuel, Johann, Lubomirska, Zofia, Malczewska, Modesta, Matylda, Misky, Stanisława, Misky, Władysław, Morawsko (miejscowość), Muzeum Kamienica Orsettich w Jarosławiu, Neumann, Anna, Paprocka, Ludwika, Plater, Salomea, Podole, Poniatowski, Adam, Protestanci, Pulau, Puławy, Rautenstrauch, Weronika, Rayzacher, Piotr, Paweł, Rozborska, Aniela, Rozwadowski, Jan, Runge, Aniela, Runge, Jan, Fryderyk, Runge, Philipp, Otto, Runge, Romuald, Runge, Waleria, Runge, Wilhelm, Runge, Zofia, Rzeszów, Schilling, Eva, Maria, Sienkiewicz, Henryk, śluby, Sygański, Jan, ksiądz, Szawłowska, Anna, Szkoci, szlachta, Słowita, Taylor, Jan, prof., Terlecka, Ludwika, Terlecki, Aleksander, Piotr, Terlecki, Marcel, Turkmenistan, von Essen, Marianna, von Kaufman, Emilia, von Kaufman, Konstantin, gen., von Kaufman, Piotr, gen., Walberg, Karolina, Walberg-Dzierżanowski, Aleksander, Wapińska, Salomea, Wapińska, Ubalda, Wapiński, Andrzej, Wapiński, Jan, Warszawa, Watson, Emilia, Watson, Jakub, Watson, Jan, Robert, Watson, Katarzyna, Wiewiórka (miejscowość), Wolfartha, Bronisław, baron, Wożuczyn (miejscowość), Wołyń, Wydżga, Jan, Nepomucen, Wydżga, Józef, Maria, Wydżga, Wincenty, Żarówka, życie gospodarcze i zajęcia ludności, życie religijne

Pozostałe z kolekcji

Józefa Dolińska z d. Misky – portret malowany [XIX w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Karol Misky – portret malowany [1839 r.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Marcin i Martyna Dietrich – płyta nagrobna z 1864 r., Jarosław

30.10.2019
Zobacz więcej

Grób rodziny Bartschów i Dobrzańskich, Jarosław

30.10.2019
Zobacz więcej

Ostatni właściciel Woliczki Antoni Krupnicki z rodziną [1899 r.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Stanisława Wiktoria Runge – portret kobiet w ogrodzie, Sokal [koniec XIX w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Józef Czech – polski matematyk - portret [II poł. XVIII w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Irena Bohussówna – portret artystki [przed 1901 r.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Irena Bohuss – Heller, Austro-Węgry [1916 r.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Hermina Bohuss de Beharvalfa – portret kobiety [XIX/XX w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Hermina Bohuss de Beharvalfa w otoczeniu wnuków – portret rodzinny [II poł. XX w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Adam Bunsch (1896-1969)

30.10.2019
Zobacz więcej

dr ks. Henryk Mosing – portret przy pracy [XX w.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Kardynał Albin Dunajewski – portret kapłana rzymskokatolickiego [XIX w. po 1878 r.]

30.10.2019
Zobacz więcej

Ferdynand Runge – portret mężczyzny, II poł. XIX w.

30.10.2019
Zobacz więcej

Tadeusz Maciej Runge - podpułkownik piechoty Wojska Polskiego, cichociemny

02.10.2019
Zobacz więcej

Prof. Stanisław Izydor Runge z żoną Janiną, II poł. lat 40. XX w.

02.10.2019
Zobacz więcej

Prof. Stanisław Izydor Runge, Poznań, ok. 1950 r.

02.10.2019
Zobacz więcej

Rodzina Czerneckich w Sielcu, portret rodzinny, XIX w.

27.09.2019
Zobacz więcej

Stanisława Runge, portrety, ok 1893 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Alojzy Runge, Nekrolog z 1898 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Jan Czernecki i jego żona Stanisława z d. Runge, portret rodzinny, 1898 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Antonina Cywińska - Vever – płyta pamiątkowa z 1856 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Antoni Bensa – portret aktora, litografia, 1846 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Jan Rozwadowski – płyta nagrobna z 1860 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Rycina - Zamek w Wożuczynie, 1839 r.

27.09.2019
Zobacz więcej

Maciej Kraczewski – płyta nagrobna z 1831 r.

26.09.2019
Zobacz więcej

Fabryka Litzke w Kidałowicach – plany zagospodarowania terenu, II poł. XVIII w. (2)

26.09.2019
Zobacz więcej

Fabryka Litzke w Kidałowicach – plany zagospodarowania terenu, II poł. XVIII w. (1)

26.09.2019
Zobacz więcej

Drzewo Jakuba Lindsay – drzewo "garncarza" z Krakowa, XVII w.

26.09.2019
Zobacz więcej

Jakub Lindsay – podpis autorski na jednym z listów, XVIII w.

26.09.2019
Zobacz więcej

Konstantin von Kaufman - portret rosyjskiego generała i gubernatora generalnego rosyjskiego Turkestana, ok. 1880 r.

26.09.2019
Zobacz więcej

Fragment Indygenatu Jana Roberta Watsona, 1790 r.

26.09.2019
Zobacz więcej

Herb Watsonów, 1790 r.

26.09.2019
Zobacz więcej

Stanisław Łoza – fragment autorskiej publikacji z wpisem o przodkach z rodziny Watson’ów

26.09.2019
Zobacz więcej

Ślub Jakuba Lindsay'a i Katarzyny Watson – wpis w księdze metrykalnej, Puławy [1760 r.]

22.08.2019
Zobacz więcej

Chrzest Katarzyny Krystyny Watson – wpis w księdze metrykalnej, Puławy [1738 r.]

22.08.2019
Zobacz więcej

Janusz St. Andrasz - Galicyjski tygiel narodowościowy - Runge i rodziny z nimi spokrewnione - część 2

19.08.2019
Zobacz więcej

Czaszka mamuta z Bzianki

03.02.2019
Zobacz więcej

Kapliczka poświęcona Ludwikowi Misky (2)

12.01.2019
Zobacz więcej

Kapliczka poświęcona Ludwikowi Misky (1)

12.01.2019
Zobacz więcej

Pomnik Wiktorii Smyrskiej na Starym Cmentarzu w Rzeszowie

12.01.2019
Zobacz więcej

Pomnik Marianny Misky z d. Strońskiej na Starym Cmentarzu w Rzeszowie (1)

12.01.2019
Zobacz więcej

Wizytówka Olgi i Ludwika Misky, II poł. XIX

12.01.2019
Zobacz więcej

Ekslibris Heleny Misky-Oleskiej, 1912 r.

12.01.2019
Zobacz więcej

Władysław Misky - „Tak kończy prześladowca”, 31.08.1855 r.

12.01.2019
Zobacz więcej

Edykt ze Złoczowa, 13.11.1873 r.

12.01.2019
Zobacz więcej

Władysław Misky – portret, ok. 1873 r. - rewers

12.01.2019
Zobacz więcej

Władysław Misky – portret, ok. 1873 r.

12.01.2019
Zobacz więcej

Irena Żarczyńska po powrocie z obozu pracy w Niemczech

12.01.2019
Zobacz więcej

Janusz St. Andrasz - Podkarpackie korzenie

12.01.2019
Zobacz więcej